Connect with us

Kraj

Zrzucamy się na emerytury dla obcokrajowców

Paweł Chorąży nie jest już wiceministrem Inwestycji i Rozwoju

Premier Morawiecki w trybie natychmiastowym wyrzucił wiceszefa resortu inwestycji i rozwoju Pawła Chorążego po tym, jak ten stwierdził, że Polska powinna otworzyć swoje granice na większą liczbę migrantów.[S]

Awantura w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wybuchła po wystąpieniu wiceministra w debacie pod hasłem: „Jakiej polityki integracyjnej potrzebuje Polska?”. Paweł Chorąży stwierdził m.in., że napływ imigrantów do naszego kraju musi wzrosnąć, a „Polska musi i nawet jeśli nie chce, to powinna chcieć” takiego stanu rzeczy, „bo migrantami jest zbudowany dobrobyt tych państw, które osiągnęły największy sukces”. Wiceszef rozwoju i inwestycji uważa, że jest to konieczny i nieodłączny warunek utrzymania wzrostu gospodarczego. Co ważne, Chorąży zauważył też, że straszenie deflacją płac, jako efektem migracji, przy zachowaniu instytucjonalnych mechanizmów przestrzegania standardów pracy, nie ma najmniejszej racji bytu. Jak stwierdził wiceminister, jedynie przy stałym napływie imigrantów „będziemy w stanie utrzymać rozwoju gospodarczego na takim poziomie jaki mamy”.[S]

Decyzja o zdymisjonowaniu Chorążego zapadła już w czwartek. Jak donosi portal WP.pl, Mateusz Morawiecki miał wpaść w gniew, kiedy dowiedział się o wypowiedziach swojego podwładnego. „Premier był wściekły, bo wypowiedzi Chorążego były zupełnie sprzeczne z tym, co rząd myśli i robi w sprawie imigrantów. Nie może pracować w rządzie ktoś, kto ma tak skrajnie inne zdanie niż rząd” – powiedział rozmówca „Wirtualnej Polski”.[S]

Taką wersję potwierdziła Joanna Kopcińska, która w rozmowie z portalem wPolityce.pl stwierdziła, że „wypowiedzi pana ministra w sprawie imigrantów były skrajnie sprzeczne z tym, co robi polski rząd”. „Rząd od początku miał jasne stanowisko: pomocy udzielamy tylko na miejscu. Premier nie będzie tolerował takich wypowiedzi, które w żaden sposób nie są spójne z tym, co rząd premiera Morawieckiego robi i planuje” – zaakcentowała rzeczniczka rządu.[S]

reklama: Darmowe ogłoszenia motoryzacyjne – Samochody używane

Ostatecznie w piątek głos zabrał również sam Morawiecki. „Jest dymisja wiceministra inwestycji i rozwoju Pawła Chorążego; wiceminister zagalopował się zdecydowanie w niektórych swoich wypowiedziach” – oświadczył szef polskiego rządu podczas wizyty w Olkuszu.[S]

Sprowadzony do parteru minister Chorąży zdystansował się od swoich słów. „Moje wypowiedzi podczas wczorajszej dyskusji w Klubie Jagiellońskim o pracach nad polityką migracyjną nie są oficjalnym stanowiskiem rządu. Taka polityka powstaje we współpracy kilku resortów. Do jej przyjęcia przez rząd jest jeszcze daleka droga. Rozwiązania przygotowywane przez ministerstwo odnoszą się do gospodarki, w tym potrzeb rynku pracy. Spotkanie, w którym uczestniczyłem, było jednym wielu przeprowadzonych w ramach debaty publicznej nad propozycjami polityki migracyjnej” – napisał wiceminister na stronie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. To jednak nie zapobiegło jego dymisji.[S]

Sprawę skomentował też Piotr Szumlewicz, szef mazowieckiej rady OPZZ. „Premier dymisjonuje wiceministra za „nieodpowiedzialne wypowiedzi”. Czy chodzi o głupie, szkodliwe, ksenofobiczne hasła, straszące Polaków przed migrantami i uchodźcami? Nie. Paweł Chorąży ośmielił się powiedzieć, że Polska potrzebuje więcej migrantów” – napisał na „Facebooku”.[S]

Tymczasem rządzący masowo podpisują umowy międzynarodowe dotyczące koordynacji zabezpieczenia społecznego, dzięki którym obcokrajowcy przybywający do naszego kraju będą dostawali emerytury zasilane przez składki polskich pracowników. Tego typu porozumienia przewidują bowiem, że pieniądze z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zostaną wypłacone osobom, które zaliczą odpowiedni staż pracy w Polsce.[A]

Pierwszą umowę tego typu podpisano już w 2014 roku, a więc jeszcze przed masowym napływem imigrantów do naszego kraju. Ówczesne porozumienie zawarto z Ukrainą, natomiast w ostatnim czasie prezydent Andrzej Duda ratyfikował podobne przepisy dotyczące pracowników z Turcji i Mongolii, w kolejce czeka obecnie Izrael, zaś obecnie toczone są negocjacje z Białorusią. Dzięki temu obcokrajowcy będą mogli dostawać pieniądze z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.[A]

Chodzi przy tym nie tylko o emerytury, ale także o renty, świadczenia chorobowe czy też zasiłki dla bezrobotnych. Cudzoziemcy będą więc mogli otrzymać polskie emerytury po przepracowaniu w naszym kraju wymaganej ilości czasu, doliczając do tego staż pracy w swoim kraju. Tym samym obcokrajowcy nie tyle „uratują polskie ubezpieczenia społeczne”, jak przekonuje nas proimigracyjna propaganda, ale będą go drenować.[A]

Autorstwo: PN [S], Autonom [A]
Na podstawie: WP.pl, wPolityce.pl, Money.pl, GazetaPrawna.pl
Źródła: Strajk.eu [S], Autonom.pl [A]
Kompilacja 2 wiadomości: WolneMedia.net

czytaj dalej..
.  Kasy fiskalne Zduńska Wola

Kliknij aby skomentować

Kraj

Wynagrodzenie w Lidlu lepsze od płacy nauczyciela

Początkujący pracownik Lidla, który pracuje na szeregowym stanowisku w magazynie, zarabia obecnie 3100 zł brutto (ok. 2220 zł na rękę). Ten sam początkujący pracownik, który znajdzie pracę w sklepie Lidla ulokowanym w większym mieście, może liczyć nawet na 3850 zł brutto (ok. 2750 zł na rękę). Tymczasem – wg oficjalnych danych MEN – początkujący nauczyciel, który w 2018 roku podjął pracę w szkole, mógł liczyć średnio na 2900 zł brutto (ok. 2087 zł na rękę). Powstaje pytanie – co poszło nie tak, że praca na magazynie jest obecnie lepiej płatna od pracy w szkole?

Od 1 marca sieć sklepów Lidl podniosła pensje swoim pracownikom w Polsce. Średnio o 9,2 proc. w stosunku do poziomu wynagrodzeń z roku ubiegłego. Efekt jest taki, że minimalna pensja początkującego pracownika tej niemieckiej sieci handlowej wzrosła do 3100 zł brutto (ok. 2220 zł na rękę). W większych miastach i lepszych (w rozumieniu: droższych) lokalizacjach początkujący pracownicy mogą liczyć nawet na 3850 zł brutto (ok. 2750 zł na rękę).

Co jednak istotne – już po roku pracy na pełen etat Lidl gwarantuje swoim pracownikom wzrost płacy do poziomu od 3250 zł brutto (w mniejszych ośrodkach) do 4050 zł brutto (w większych miastach, gdzie koszty życia są wyższe). Po dwóch latach stażu pracy wynagrodzenie ma rosnąc jeszcze bardziej – od 3450 zł brutto (mniejsze ośrodki) do 4350 zł brutto miesięcznie (większe). Dla ułatwienia dodam, że 4350 zł brutto to blisko 3100 zł na rękę.

reklama: Darmowe ogłoszenia motoryzacyjne – Samochody używane

A teraz porównajmy nowe stawki wynagrodzeń w Lidlu z przeciętnymi zarobkami nauczycieli. Z oficjalnych danych Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) wynika, że w 2018 roku początkujący nauczyciel (stażysta) zarabiał miesięcznie średnio 2900 zł brutto (ok. 2087 zł na rękę). To mniej niż obecnie zarabia początkujący pracownik Lidla. Nauczyciel kontraktowy mógł liczyć średnio na ok. 3220 zł brutto (czyli ok. 2309 zł na rękę). To raptem kilkadziesiąt złotych więcej niż początkujący pracownik Lidla ulokowanego w małej miejscowości. Nieco lepsze zarobki zaczynały się dopiero przy nauczycielach mianowanych. Tutaj średnie wynagrodzenia sięgały pułapu ok. 4160 zł brutto (ok. 2976 zł na rękę). Warto jednak odnotować, że pracownik Lidla z dwuletnim stażem w dobrej lokalizacji i tak będzie mógł zarabiać więcej.

Posiadający najczęściej bardzo długi staż pracy nauczyciele dyplomowani w ubiegłym roku zarabiali średnio ok. 5300 zł brutto (czyli ok. 3784 zł na rękę). Dopiero ta kategoria nauczycieli bezwarunkowo osiągała lepsze zarobki od szeregowych pracowników Lidla z dwuletnim stażem.

Po co piszę ten artykuł? Ano po to, aby pokazać, że coś jednak poszło nie tak. Z całym szacunkiem dla wszystkich magazynierów i pracowników kas z Lidla, ale niezwykle trudno wyobrazić mi sobie sytuację, w której praca nauczyciela jest permanentnie gorzej wyceniana od pracy w supermarkecie. Taki stan jest demoralizujący i niejako systemowo uderza w podwaliny państwowej edukacji.

Kasa Fiskalna Online Sieradz

Aby była przy tym jasność – nie popieram zapowiadanego przez ZNP strajku nauczycieli, który będzie paraliżował możliwość przeprowadzenia szkolnych egzaminów i terroryzował życie rodziców. Nie jestem również zwolennikiem dalszego zachowania tzw. Karty nauczyciela, która sama w sobie jest komunistycznym reliktem i już dawno powinna być zniesiona. Chciałbym jednak, aby polscy nauczyciele zarabiali lepiej niż obecnie i aby początkujący belfer nie musiał się motywować wyłącznie pasją do wykonywanego zawodu, ale również dostrzegał sens swoich zawodowych decyzji patrząc przez pryzmat finansowych możliwości, jakie daje praca w polskiej szkole.

Zdjęcie: Wikimedia Images (CC0)
Na podstawie: Pomorska.plBusinessInsider.com.plBezprawnik.pl
Źródło: Niewygodne.info.pl

czytaj dalej..

Kraj

Testy do policji

Dotychczasowe numery alarmowe na policję, straż i pogotowie ratunkowe (997,998 i 999) są nadal respektowane z uwagi na wygodę i komfort obywateli, jednak od momentu ustalenia jednolitego numeru alarmowego dla wszystkich tych służb są coraz mniej używane.

 

Zgodnie z ustaleniami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji od 1991 roku można korzystać z numeru alarmowego 112. Jest to ogólnoeuropejski numer, aktywny zarówno dla telefonów stacjonarnych jak i komórkowych, przez który łączymy się z Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR).

 

Warto wspomnieć, że można się z nim połączyć z telefonu komórkowego nawet na zablokowanym aparacie, bez karty SIM, dlatego absolutnie każdy jest w stanie powiadomić centrum o nagłym zdarzeniu.

Jest to informacja dla każdego obywatela, szczególnie istotna i dla ratowników medycznych, policjantów i strażaków (szybsze powiadomienia). Zainteresowałam się ostatnio szerzej tematem jednej z tych służb a mianowicie policji.

 

Policja jest formacją, utworzoną w celu utrzymywania porządku i bezpieczeństwa na terenie danej jednostki terytorialnej- jest więc to bardzo odpowiedzialna praca. Niektórzy przypuszczają, że bardzo łatwo jest się dostać do służb mundurowych. Według mnie to bardzo mylne założenie. Zakładam, że pewnie większość z nas chciała kiedyś zostać policjantem, jednak rekrutacja do policji jest dość długim i skomplikowanym procederem. Wiąże się to z szeregiem wymagań jakie musi spełniać kandydat.

Przede wszystkim musi przejść testy do policji : wiedzy, sprawności fizycznej oraz testy psychologiczne. Kandydat nie może być wcześniej karany i mieć nieposzlakowaną opinię. Jak wspomniałam wcześniej, wymagania są duże i jest to jedno z najbardziej odpowiedzialnych stanowisk, przekonujące jest z kolei to, że stanowi duże wyzwanie i przynosi wiele satysfakcji.

czytaj dalej..

Kraj

Władze Poznania chcą przyjąć uchodźców

Prezydent Poznania – Jacek Jaśkowiak

Samorządowcy ze stolicy Wielkopolski zamierzają sprowadzić do miasta grupę uchodźców i oczekują, że władze centralne im w tym pomogą.

 

Prezydent Jacek Jaśkowiak już wcześniej deklarował, że za jego kadencji Poznań będzie miastem otwartym dla migrantów. W czerwcu ubiegłego roku, kiedy rząd po raz kolejny oświadczył, że Polska nie będzie wpuszczać ich na swoje terytorium, włodarz zaprosił do Poznania syryjską matkę z dzieckiem. Ostatecznie jednak rodzina nie osiedliła się w Wielkopolsce.

Teraz władze Poznania chcą urealnić swoją obietnice. Już niebawem do miasta mogą trafić osoby starające się o azyl polityczny w naszym kraju. Nieoficjalnie wiadomo, że będą to w większości obywatele Czeczenii i Syrii. „Prezydenci Jaśkowiak i Solarski niedawno odbyli w tej sprawie rozmowę z wiceministrem Szynkowskim vel Sękiem. Ponowili chęć przyjęcia w Poznaniu uchodźców, w oparciu i w ramach współpracy z administracją rządową” – powiedziała w rozmowie z „Głosem Wielkpolskim” Hanna Surma, rzecznik urzędu miasta.

Poznański ratusz ma nadzieję, że uzyska wsparcie proceduralne ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie wiadomo jeszcze, ilu dokładnie uchodźców będzie w stanie ugościć u siebie miasto. Obecnie procedurą przydzielenie azylu jest objętych około trzystu osób. Strona rządowa próbowała zniechęcić Jaśkowiaka i jego ekipę do pomysłu ściągnięcia migrantów do kraju. Urzędnicy wskazywali, że jest również inna możliwość – zaangażowanie w pomoc na miejscu, czyli np. budowa szkoły w Syrii. Poznań jednak taką formę pomocy odrzucił, podkreślając, że u bram Europy oczekuje zbyt duża liczba potrzebujących.

Niezależnie od tej inicjatywy, w Poznaniu wykiełkował inny pomysł na wsparcie uchodźców w Syrii. Radny Marek Sternalski ujawnił, że prowadzone są rozmowy w sprawie umożliwienia nauki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza syryjskim studentom. Pozytywnie o takim koncepcie wypowiadają się rówież inni samorżądowcy. „Uczelnie są otwarte na tego typu współpracę i wykazują się inicjatywą, podobnie jak Caritas, który wziął na siebie rekrutację w Syrii. Uczelnie zapewnią 5-6 osobom akademiki, a miasto wesprze ich stypendium socjalnym” – powiedział Grzegorz Ganowicz, przewodniczący rady miasta.

Jacek Jaśkowiak w 2015 roku uczestniczył w demonstracji „Uchodźcy mile widziani”, a kiedy miejscowi nacjonaliści zorganizowali nienawistną defiladę przeciwko pomocy migrantom, skwitował ich zachowanie cytatem „gdy rozum śpi, budzą się demony”.

Autorstwo: PN
Zdjęcie: facebook.com/jaskowiakjacek
Źródło: Strajk.eu

Polecamy: Miasto Zduńska Wola  Pogoda w Zduńskiej Woli

czytaj dalej..

Popularne