Connect with us

Kraj

Ratownicy medyczni czują się dyskryminowani

Domagają się takiego dodatku do pensji, jaki mają pielęgniarki. Chodzi o słynne zembalowe, czyli 4 x 400 zł. Ratownikom po ubiegłorocznych protestach przyznano 2 x 400. Uważają, że to zbyt mało. Rząd jednak nie chce ich słuchać. Zapowiadają więc, że ruszą do sądów pracy.

 

„Jeśli się okaże, że na równorzędnym stanowisku w karetce obok ratownika będzie pielęgniarka systemu, która przykładowo będzie miała podstawę 3700 zł, a ratownik 2500 zł (bo taka docelowo będzie różnica po włączeniu dodatku do płacy zasadniczej), to jest to nierówne traktowanie w myśl kodeksu pracy. Będziemy się domagać od pracodawców, żeby te różnice wyrównali” – powiedział dziennikowi.pl Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Dlaczego wyższy dodatek dla pielęgniarek boli ratowników? Uważają, że w karetkach mają te same kompetencje. Potwierdził to w swojej opinii resort pracy, do którego się zwrócili. „W doktrynie prawa pracy i orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się, że jednakowe prace są takie same pod względem rodzaju, kwalifikacji, warunków, w jakich są świadczone, a także ilości i jakość” – miało odpowiedzieć ministerstwo Rafalskiej. Podkreślono jednak, że kryterium stanowiska pracy nie musi być jedynym obowiązującym przy porównywaniu płac i odesłano związkowców bezpośrednio do ministerstwa zdrowia, aby uściśliło szczegółowo, czy na pewno w zakresie ratownictwa medycznego kompetencje pielęgniarek i ratowników się pokrywają.

Łukasz Szumowski pod koniec sierpnia poinformował jednak, że nie będzie środków na podwyższenie dodatku. Ratownicy zwrócili się więc do ministra finansów. Cały czas czekają na wyznaczenie terminu spotkania z Teresą Czerwińską, jednocześnie zapowiadają kolejną akcję protestacyjną.

Tymczasem próbują negocjować na poziomie samorządowym. W warmińsko-mazurskim reprezentacja związkowa ratowników wywalczyła na razie dwa spotkania w Urzędzie Wojewódzkim. Złożono na piśmie postulaty. Namawiają również do kierowania pozwów o dyskryminację do sądów pracy,

„Jeśli ratownik zgłosi się z taką sprawą do sądu pracy, to ma szansę na wygraną – jeśli oczywiście wykaże, że jest dyskryminowany i za tę samą pracę dostaje inne wynagrodzenie. Jest szansa na to, że sąd nakaże zaprzestanie dyskryminacji, czyli wyrównanie wynagrodzenia, i przyzna odszkodowanie” – stwierdził prawnik Grzegorz Wrona, zapytany przez dziennik.pl, czy takie sprawy mają szansę na wygraną.

Autorstwo: WK
Zdjęcie: Piotr Drabik (CC BY 2.0)
Źródło: Strajk.eu

Polecamy : Moje miasto Zduńska Wola

czytaj dalej..
.  Kasy fiskalne Łask

Kliknij aby skomentować

Kraj

Wynagrodzenie w Lidlu lepsze od płacy nauczyciela

Początkujący pracownik Lidla, który pracuje na szeregowym stanowisku w magazynie, zarabia obecnie 3100 zł brutto (ok. 2220 zł na rękę). Ten sam początkujący pracownik, który znajdzie pracę w sklepie Lidla ulokowanym w większym mieście, może liczyć nawet na 3850 zł brutto (ok. 2750 zł na rękę). Tymczasem – wg oficjalnych danych MEN – początkujący nauczyciel, który w 2018 roku podjął pracę w szkole, mógł liczyć średnio na 2900 zł brutto (ok. 2087 zł na rękę). Powstaje pytanie – co poszło nie tak, że praca na magazynie jest obecnie lepiej płatna od pracy w szkole?

Od 1 marca sieć sklepów Lidl podniosła pensje swoim pracownikom w Polsce. Średnio o 9,2 proc. w stosunku do poziomu wynagrodzeń z roku ubiegłego. Efekt jest taki, że minimalna pensja początkującego pracownika tej niemieckiej sieci handlowej wzrosła do 3100 zł brutto (ok. 2220 zł na rękę). W większych miastach i lepszych (w rozumieniu: droższych) lokalizacjach początkujący pracownicy mogą liczyć nawet na 3850 zł brutto (ok. 2750 zł na rękę).

Co jednak istotne – już po roku pracy na pełen etat Lidl gwarantuje swoim pracownikom wzrost płacy do poziomu od 3250 zł brutto (w mniejszych ośrodkach) do 4050 zł brutto (w większych miastach, gdzie koszty życia są wyższe). Po dwóch latach stażu pracy wynagrodzenie ma rosnąc jeszcze bardziej – od 3450 zł brutto (mniejsze ośrodki) do 4350 zł brutto miesięcznie (większe). Dla ułatwienia dodam, że 4350 zł brutto to blisko 3100 zł na rękę.

reklama: Darmowe ogłoszenia motoryzacyjne – Samochody używane

A teraz porównajmy nowe stawki wynagrodzeń w Lidlu z przeciętnymi zarobkami nauczycieli. Z oficjalnych danych Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) wynika, że w 2018 roku początkujący nauczyciel (stażysta) zarabiał miesięcznie średnio 2900 zł brutto (ok. 2087 zł na rękę). To mniej niż obecnie zarabia początkujący pracownik Lidla. Nauczyciel kontraktowy mógł liczyć średnio na ok. 3220 zł brutto (czyli ok. 2309 zł na rękę). To raptem kilkadziesiąt złotych więcej niż początkujący pracownik Lidla ulokowanego w małej miejscowości. Nieco lepsze zarobki zaczynały się dopiero przy nauczycielach mianowanych. Tutaj średnie wynagrodzenia sięgały pułapu ok. 4160 zł brutto (ok. 2976 zł na rękę). Warto jednak odnotować, że pracownik Lidla z dwuletnim stażem w dobrej lokalizacji i tak będzie mógł zarabiać więcej.

Posiadający najczęściej bardzo długi staż pracy nauczyciele dyplomowani w ubiegłym roku zarabiali średnio ok. 5300 zł brutto (czyli ok. 3784 zł na rękę). Dopiero ta kategoria nauczycieli bezwarunkowo osiągała lepsze zarobki od szeregowych pracowników Lidla z dwuletnim stażem.

Po co piszę ten artykuł? Ano po to, aby pokazać, że coś jednak poszło nie tak. Z całym szacunkiem dla wszystkich magazynierów i pracowników kas z Lidla, ale niezwykle trudno wyobrazić mi sobie sytuację, w której praca nauczyciela jest permanentnie gorzej wyceniana od pracy w supermarkecie. Taki stan jest demoralizujący i niejako systemowo uderza w podwaliny państwowej edukacji.

Kasa Fiskalna Online Sieradz

Aby była przy tym jasność – nie popieram zapowiadanego przez ZNP strajku nauczycieli, który będzie paraliżował możliwość przeprowadzenia szkolnych egzaminów i terroryzował życie rodziców. Nie jestem również zwolennikiem dalszego zachowania tzw. Karty nauczyciela, która sama w sobie jest komunistycznym reliktem i już dawno powinna być zniesiona. Chciałbym jednak, aby polscy nauczyciele zarabiali lepiej niż obecnie i aby początkujący belfer nie musiał się motywować wyłącznie pasją do wykonywanego zawodu, ale również dostrzegał sens swoich zawodowych decyzji patrząc przez pryzmat finansowych możliwości, jakie daje praca w polskiej szkole.

Zdjęcie: Wikimedia Images (CC0)
Na podstawie: Pomorska.plBusinessInsider.com.plBezprawnik.pl
Źródło: Niewygodne.info.pl

czytaj dalej..

Kraj

Testy do policji

Dotychczasowe numery alarmowe na policję, straż i pogotowie ratunkowe (997,998 i 999) są nadal respektowane z uwagi na wygodę i komfort obywateli, jednak od momentu ustalenia jednolitego numeru alarmowego dla wszystkich tych służb są coraz mniej używane.

 

Zgodnie z ustaleniami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji od 1991 roku można korzystać z numeru alarmowego 112. Jest to ogólnoeuropejski numer, aktywny zarówno dla telefonów stacjonarnych jak i komórkowych, przez który łączymy się z Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR).

 

Warto wspomnieć, że można się z nim połączyć z telefonu komórkowego nawet na zablokowanym aparacie, bez karty SIM, dlatego absolutnie każdy jest w stanie powiadomić centrum o nagłym zdarzeniu.

Jest to informacja dla każdego obywatela, szczególnie istotna i dla ratowników medycznych, policjantów i strażaków (szybsze powiadomienia). Zainteresowałam się ostatnio szerzej tematem jednej z tych służb a mianowicie policji.

 

Policja jest formacją, utworzoną w celu utrzymywania porządku i bezpieczeństwa na terenie danej jednostki terytorialnej- jest więc to bardzo odpowiedzialna praca. Niektórzy przypuszczają, że bardzo łatwo jest się dostać do służb mundurowych. Według mnie to bardzo mylne założenie. Zakładam, że pewnie większość z nas chciała kiedyś zostać policjantem, jednak rekrutacja do policji jest dość długim i skomplikowanym procederem. Wiąże się to z szeregiem wymagań jakie musi spełniać kandydat.

Przede wszystkim musi przejść testy do policji : wiedzy, sprawności fizycznej oraz testy psychologiczne. Kandydat nie może być wcześniej karany i mieć nieposzlakowaną opinię. Jak wspomniałam wcześniej, wymagania są duże i jest to jedno z najbardziej odpowiedzialnych stanowisk, przekonujące jest z kolei to, że stanowi duże wyzwanie i przynosi wiele satysfakcji.

czytaj dalej..

Kraj

Władze Poznania chcą przyjąć uchodźców

Prezydent Poznania – Jacek Jaśkowiak

Samorządowcy ze stolicy Wielkopolski zamierzają sprowadzić do miasta grupę uchodźców i oczekują, że władze centralne im w tym pomogą.

 

Prezydent Jacek Jaśkowiak już wcześniej deklarował, że za jego kadencji Poznań będzie miastem otwartym dla migrantów. W czerwcu ubiegłego roku, kiedy rząd po raz kolejny oświadczył, że Polska nie będzie wpuszczać ich na swoje terytorium, włodarz zaprosił do Poznania syryjską matkę z dzieckiem. Ostatecznie jednak rodzina nie osiedliła się w Wielkopolsce.

Teraz władze Poznania chcą urealnić swoją obietnice. Już niebawem do miasta mogą trafić osoby starające się o azyl polityczny w naszym kraju. Nieoficjalnie wiadomo, że będą to w większości obywatele Czeczenii i Syrii. „Prezydenci Jaśkowiak i Solarski niedawno odbyli w tej sprawie rozmowę z wiceministrem Szynkowskim vel Sękiem. Ponowili chęć przyjęcia w Poznaniu uchodźców, w oparciu i w ramach współpracy z administracją rządową” – powiedziała w rozmowie z „Głosem Wielkpolskim” Hanna Surma, rzecznik urzędu miasta.

Poznański ratusz ma nadzieję, że uzyska wsparcie proceduralne ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie wiadomo jeszcze, ilu dokładnie uchodźców będzie w stanie ugościć u siebie miasto. Obecnie procedurą przydzielenie azylu jest objętych około trzystu osób. Strona rządowa próbowała zniechęcić Jaśkowiaka i jego ekipę do pomysłu ściągnięcia migrantów do kraju. Urzędnicy wskazywali, że jest również inna możliwość – zaangażowanie w pomoc na miejscu, czyli np. budowa szkoły w Syrii. Poznań jednak taką formę pomocy odrzucił, podkreślając, że u bram Europy oczekuje zbyt duża liczba potrzebujących.

Niezależnie od tej inicjatywy, w Poznaniu wykiełkował inny pomysł na wsparcie uchodźców w Syrii. Radny Marek Sternalski ujawnił, że prowadzone są rozmowy w sprawie umożliwienia nauki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza syryjskim studentom. Pozytywnie o takim koncepcie wypowiadają się rówież inni samorżądowcy. „Uczelnie są otwarte na tego typu współpracę i wykazują się inicjatywą, podobnie jak Caritas, który wziął na siebie rekrutację w Syrii. Uczelnie zapewnią 5-6 osobom akademiki, a miasto wesprze ich stypendium socjalnym” – powiedział Grzegorz Ganowicz, przewodniczący rady miasta.

Jacek Jaśkowiak w 2015 roku uczestniczył w demonstracji „Uchodźcy mile widziani”, a kiedy miejscowi nacjonaliści zorganizowali nienawistną defiladę przeciwko pomocy migrantom, skwitował ich zachowanie cytatem „gdy rozum śpi, budzą się demony”.

Autorstwo: PN
Zdjęcie: facebook.com/jaskowiakjacek
Źródło: Strajk.eu

Polecamy: Miasto Zduńska Wola  Pogoda w Zduńskiej Woli

czytaj dalej..

Popularne