Connect with us

Świat

Porozumienie z Koreą Północną wisi na włosku

Korea Północna uprzedziła USA przed tym, że negocjacje w sprawie rozbrojenia jądrowego „są zagrożone i mogą zostać zerwane” — poinformowała CNN, powołując się na własne źródła.

Takie ostrzeżenie zawarte jest w liście do sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo. Z tego powodu prezydent USA Donald Trump odłożył wizytę szefa amerykańskiej dyplomacji w Pjongjangu dosłownie kilka godzin przed odlotem z Waszyngtonu w ubiegły piątek.

Jak informuje CNN, od razu trzy źródła podały, że w liście przedstawiciele KRLD stwierdzili, iż proces negocjacyjny nie może posuwać się do przodu, bo „USA do tej pory nie spełniły oczekiwań (Korei Północnej) odnośnie kolejnego kroku w kierunku podpisania traktatu pokojowego”.

„Jeśli kompromis w tej sprawie nie zostanie osiągnięty, a rozmowy zostaną zerwane, Pjongjang może wznowić program nuklearny i rakietowy” — podkreślają źródła.

CNN twierdzi, że Stany Zjednoczone do tej pory nie chcą zamienić rozejmu kończącego wojnę koreańską, który został podpisany 27 lipca 1953 roku, na traktat pokojowy wymagający zatwierdzenia przez amerykański Senat 2/3 głosów.

W ubiegły piątek Donald Trump polecił sekretarzowi stanu, aby zrezygnował z wizyty w Korei Północnej, która miała się odbyć w tym tygodniu, bo Waszyngton nie widzi wystarczających postępów w zakresie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

12 czerwca w Singapurze odbyło się spotkanie Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem, po którym wydano wspólne oświadczenie. Pjongjang zobowiązał się do całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, a USA zapewniły, że zagwarantują KRLD bezpieczeństwo.

Źródło: pl.SputnikNews.com

czytaj dalej..
.  Kasy fiskalne Łask

Kliknij aby skomentować

Świat

Portret Hitlera w biurze ukraińskich nacjonalistów

Funkcjonariusze kijowskiej policji przyjechali do biura weteranów batalionów Ajdar i OUN w celu przeprowadzenia rewizji. Na miejscu znaleźli portret Adolfa Hitlera oraz swastyki – informuje „Ukraińska Prawda”.

 

Funkcjonariusze przyjechali do siedziby radykałów, żeby odnaleźć uczestników starć, do jakich doszło wcześniej przed budynkiem Prokuratury Generalnej. Jak informowali świadkowie, pod biuro w centrum Kijowa podjechało dziewięciu policjantów z karabinami i wdarło się do budynku. Wybili drzwi i porozrzucali rzeczy. „Wewnątrz leżą porozrzucane paszporty ochotników, w tym jeden rosyjski, na ścianach wisi swastyka i portret Hitlera” — przekazał z miejsca zdarzenia korespondent „Ukraińskiej Prawdy”.

Wódz OUN Nikołaj Kochanowski oskarżył policję o prowokację. „To próba skompromitowania ruchu ochotniczego: portret Hitlera i swastykę podrzuciła policja” — powiedział szef batalionu OUN. Kierownik weterańskiego stowarzyszenia radykałów Jewgienij Strokań dodał, że nigdy wcześniej nie widział w biurze portretu führera i swastyki.

Mieszkaniec tej samej klatki, w której mieści się biuro radykałów, poinformował, że wcześniej w tym pomieszczeniu mieściła się jakaś firma, którą ochotnicy przymusowo wysiedlili. Po tym incydencie w biurze zaczęło mieszkać towarzystwo młodych ludzi, którzy często pili, biegali po pijanemu z pistoletami, a nawet urządzili pożar. Policja zapewniła, że podejmie z nimi pracę wychowawczą, ale jak dotąd nie podjęła żadnych kroków.

17 września w Kijowie członkowie radykalnych ugrupowań S-14 i OUN napadli na budynek Prokuratury Generalnej Ukrainy i chcieli rozstrzelać prokuratora generalnego Jurija Łucenkę. W czasie starć ucierpiało siedmiu policjantów i kilku nacjonalistów. Radykałowie wyjaśnili swój atak tym, że prokuratura chciała wydać Rosji ich towarzysza Timura Tumgojewa. Ten ostatni pochodzi z Inguszetii, walczył w ugrupowaniu islamistycznym w Syrii, a następnie uczestniczył w działaniach zbrojnych w Donbasie.

Źródło: pl.SputnikNews.com

czytaj dalej..

Świat

Dziennikarze Reutersa skazani w Birmie

31-letni Wa Lone i 27-letni Kyaw Soe Oo zostali dziś skazani na siedem lat pozbawienia wolności za upublicznienie państwowych dokumentów. Do ostatniej chwili nie przyznawali się do winy. Dwójka dziennikarzy nagłaśniała zbrodnie państwa wobec ludności Rohingja. Dokumenty – jak twierdzili świadkowie – zostały sfabrykowane przez służby specjalne.

 

Sąd w Rangunie skazał dziennikarzy na siedem lat pozbawienia wolności za „ujawnienie tajemnic państwowych”. Wyroki miały być wyższe, jednak zaliczono im na poczet kary pobyt w areszcie od grudnia 2017. Proces wystartował w lipcu po ponad 6 miesiącach przesłuchań przedsądowych.

Zeznawali między innymi świadkowie, którzy sami przyznali się do uczestnictwa w prowokacji, mającej na celu zakneblowanie i uwięzienie reporterów. Kapitan policji Moe Yan Naing zeznał, że jego przełożeni podstawili anonimowego informatora, który przekazał sensacyjne dokumenty dziennikarzom rzekomo w czynie społecznym. Chwilę po przejęciu tuby z dokumentami zostali aresztowani przez służbę bezpieczeństwa. Policjant później kontaktował się z rodziną dziennikarza i udzielał jej wsparcia. Zapłacił za to wysoką cenę – sam trafił do więzienia.

Podobną wersję przedstawiło jeszcze siedem osób. Obrona przekonywała, że prowokacja była ewidentna: dokumenty przekazano mężczyznom, kiedy jedli obiad w barze. Funkcjonariusze przyszli po nich „za szybko”, nie czekając nawet, aż dziennikarze zapoznają się z materiałami, które dostali. Mimo to zapadł wyrok skazujący.

„Nie boję się. Nie zrobiłem nic złego” – powiedział mediom Wa Lone po wyjściu z sądu. „Wierzę w sprawiedliwość i wolność. Rządowi chciałbym powiedzieć jedno: możecie zamknąć nas do więzienia, ale nie zamkniecie ludziom oczu i uszu na to, co się dzieje.”

„To wielki krok w tył w procesie demokratyzacji Birmy, który nie da się pogodzić z rządami prawa ani wolnością słowa” – skomentował wyrok szef Agencji Reutera Stephen Adler. O możliwość swobodnego wykonywania dziennikarzy oraz o rozliczenie Birmy (Mjanma) z czystek etnicznych na mniejszości muzułmańskiej upomniała się również ambasadorka dobrej woli UNCR Cate Blanchett.

Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu

czytaj dalej..

Świat

W Niemczech zlikwidowano pomnik Erdogana

Niemieckie miasto Wiesbaden postanowiło zdemontować tymczasowy pomnik tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, który został ustawiony z okazji odbywającego się w tej miejscowości festiwalu sztuki. Zwolennicy ustawienia monumentu uważali, że jest to „artystyczny wyraz” mający zainicjować dyskusję o postaci tureckiej głowy państwa, lecz miejscowi Turcy grozili przeciwnikom posągu sztyletami, a podczas jego usuwania doszło do rękoczynów.

Ozłocony monument przedstawiający postać Erdoğana został zamontowany podczas Festiwalu Sztuki w Wiesbaden i stanął na centralnym Placu Jedności Niemiec. Szef lokalnego teatru Uwe Laufenberg bronił monumentu twierdząc, że jest on jedynie elementem wyrazu artystycznego, którego celem jest pobudzenie debaty na temat tureckiego prezydenta, zaś właśnie rolą kultury jest między innymi poruszanie ważnych tematów społecznych przy pomocy prowokacji.

Większość mieszkańców Wiesbaden było jednak innego zdania i nie podobał im się tymczasowy pomnik. Pod ich naciskiem miejskie władze zdecydowały się na zdemontowanie monumentu, przy czym pojawiły się również informacje o planowanych protestów przeciwko posągowi ze strony społeczności kurdyjskiej w Niemczech. Demontaż obiektu nie spodobał się przy tym Turkom, którzy podczas rozbiórki mieli grozić swoim przeciwnikom nożami i według miejscowej policji nakręcać atmosferę nienawiści.

Na podstawie: Welt.de, wPolityce.pl
Źródło: Autonom.pl

czytaj dalej..

Popularne